B jak Bardziej

Self-care, który pomnaża czas

Pomnaża? Ale jak to? Czasu przecież nie da się zmienić w żadną stronę. Czas po prostu płynie. 

To prawda. Ale pomyśl czy zdarzyło Ci się kiedyś powiedzieć, że nie masz na coś czasu? A ktoś inny o tym samym trybie życia znajduje czas np. na sport. 

Czasu wszyscy mają tyle samo. Ci którzy dbają o siebie poprzez planowanie, mają go więcej.

Więcej?

Gdy planujesz z intencją zadbania o siebie, w swój grafik wpisujesz odpoczynek i zapewnienie swoich indywidualnych potrzeb.

Wiesz kiedy, gdzie i co będziesz robić.

Efekty planowania dla siebie są naturalne:

  • Nie zapominasz, więc się tym nie denerwujesz
  • Nie podejmujesz decyzji na bieżąco, co zmniejsza stres i ilość energii, jaką zużywasz na codzienne zadania
  • Masz określony czas na odpoczynek i nie musisz go szukać w ciągu dnia
  • Twój dzień staje się bardziej przewidywalny, czyli nie frustrują Cię ciągłe zwroty akcji – nawet gdy plany się zmieniają, łatwiej Ci dopasować je do zastanych okoliczności
  • Możesz podsumowywać przebieg dni i wyciągać wnioski, które pomagają zorganizować się zgodnie z potrzebami

To wszystko brzmi super i pewnie chciałabyś wiedzieć jak masz to zrobić, skoro próbowałaś już tak wielu metod i nic.

Doskonale Cię rozumiem. Byłam w tym miejscu kilka lat temu i wiem jakie to trudne.

Nie o metodę chodzi

Myślisz sobie… no to o co? Co ja Ci chcę zaproponować? 

Każda metoda planowania może być dobra i sprawdzić się w danych okolicznościach.

To co nie pozwala Ci z niej skorzystać to powody, dla których tak bardzo chcesz się zorganizować.

Myślisz czasem?: „no teraz już się ogarnę, wszystko sobie zorganizuje i będzie z górki”

A potem przychodzi życie i po raz kolejny masz poczucie porażki. Frustrują Cię te wszystkie treści, które pokazują cudowne i niezawodne rozwiązania?

Czujesz się tak, bo Twoją wewnętrzną motywacją do planowania, jest robienie więcej niż robisz.

Chcesz być „lepsza”. Chcesz ogarniać na medal i w głowie masz romantyczną wizję super mamy, która pracuje, robi domowe obiady i regularnie biega w idealnie skrojonych portkach. 

Kiedy sama przed sobą przyznasz, że tak właśnie jest, możesz się do siebie uśmiechnąć i mocno się przytulić.

Teraz już wiesz, że frustrujesz się, bo dążysz to czegoś co nie jest możliwe.

Na pewno, nie z dnia na dzień. I nie, dzięki magicznej metodzie. 

To co mam zrobić?

Przeszukałam internet w poszukiwaniu prostych definicji self-care.

To co znalazłam krąży wokół:

  • Dbania o stan emocjonalny, fizyczny i psychiczny
  • Samoświadomości i poznawania swoich potrzeb
  • Planowania dnia tak by nie przekraczać swoich możliwości
  • Regularnego odpoczywania w sposób, który sprawia Ci przyjemność
  • Proszenia o pomoc i wsparcie, zanim doprowadzisz się do dramatu
  • Akceptacji siebie i niedążenie do perfekcji

Czy tak widzisz self-care?

Kiedy o tym myślę, mam przed oczami masaż, maseczkę na twarzy i relaksacyjną muzyczkę.

A to tylko jeden mały aspekt dbania o siebie. Możesz regularnie robić to co powszechnie kojarzy się z self-care i wcale nie czuć się lepiej.

Bo to, co jest ważne dla Twojego samopoczucia, to może być coś zupełnie innego niż pielęgnacja ciała. 

Dlatego journaling – czyli regularne pisanie i reflektowanie swojego dnia – zaczęłam traktować jak masaż głowy, a nawet mózgu. To jest mój codzienny self-care, który daje mi wytchnienie, obniża stres i pozwala poznać siebie lepiej. 

Taki self-care to też sposób na planowanie, który nie jest nastawiony na produktywność.

Notując i rozpisując dzień, widzisz jaki jest jego rytm. Wiesz gdzie możesz znaleźć czas na to czego Ci brakuje.

Czy zdarzyło Ci się pomyśleć?: „Kurcze szkoda, że nie mam ze sobą książki, teraz akurat mogłabym poczytać”. 

Planując dzień, możesz taki moment wyłapać wcześniej i być gotowa. 

Dzięki planowaniu, nie doprowadzasz do głodu i skrajnego zmęczenia. Na papierze, lepiej niż w głowie widać, że to co sobie wymyśliłam do zrobienia na dziś, tak naprawdę wymaga kilku dni. 

Chcesz spróbować, ale boisz się, że tego też nie będziesz się trzymać?

Nic się nie martw. Są na to skuteczne sposoby.

Wyobraź sobie, że jesteś chora i zagrożone jest Twoje życie. Lekarz zaleca restrykcyjną dietę.

I druga sytuacja. Chcesz schudnąć, by wyglądać lepiej.

W którym z tych przypadków jest większa szansa, a nawet pewność, że utrzymasz dietę?

Wiadomo 🙂 Tu motywacją jest strach. Nie chcemy sobie tego robić. 

Narzucanie niepotrzebnej presji jest niezdrowe i często prowadzi do wyrzutów sumienia. 

Drugą silną motywacją jest NAGRODA czyli przyjemność. 

Aby robić coś regularnie, musisz stworzyć sobie warunki, które sprawią, że z chęcią będziesz do tego wracać.

Co Cię do tego przyciągnie?

Pokażę Ci co działa na mnie. Ty możesz mieć podobnie, albo zupełnie inaczej.

Pomyśl o tym i zapisz co mogłoby Cię skłonić do regularności w pisaniu i planowaniu.

Moją motywacją do journalingu i planowania jest to, jak pozwala mi się to spełniać twórczo. Uwielbiam moje piękne notesy, kocham dotykać jedwabisty papier. Mam frajdę z dobierania kolorów, rysowania i estetycznych naklejek.

Dopieszczam tak moje wewnętrzne dziecko. 

Dekoruję swój notes i piszę regularnie, bo sprawia mi to przyjemność.

Gdybym miała zwykły zeszyt z chropowatym papierem i jakiś mało atrakcyjny długopis, nie chciałoby mi się tego robić już po pierwszym razie.

To tak samo jak fajny strój do jogi czy biegania. Więcej chęci mamy by coś robić, jeśli towarzyszy temu przyjemność.

Znajdź swoje powody, ustal czas i miejsce, w którym będzie Ci wygodnie. Wyznacz nagrodę za pracę nad nowym nawykiem za każdy tydzień. 

Zadbaj o siebie i zyskaj czas na to co dla Ciebie najważniejsze.

Lekko i przyjemnie.

Potrzebujesz wsparcia?

Przygotowałam bezpłatny ebook, który pomoże Ci zacząć. W 3 krokach wejdziesz w świat journalingu.

Bez presji. Spokojnie i łagodnie. 

Kliknij poniżej i pobierz eBook ↓↓↓

Trzymam kciuki,

B.

journaling dla zdrowej głowy, self care macierzyństwo

 

1 komentarz do “Self-care, który pomnaża czas”

  1. Zwykle traktowałem self-care jak “nagrodę po pracy”, a nie coś co realnie pomaga lepiej działać. Ostatnio po spacerze zrobiłem prezentację w godzine, wcześniej męczyłem się pół dnia. Chyba czas to przemyślec głębiej.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz